Accounts
Friends
-
Loading…glorybox about 5 hours ago -
Loading…michalsergio 10 days ago -
Loading…hooligans 5 days ago -
Loading…funga about 5 hours ago -
Loading…moviesss about 1 hour ago -
Loading…Cuukierek about 2 hours ago -
-
Loading…misioludek 12 minutes ago -
Loading…polityk about 1 year ago -
Loading…gameofthrones about 4 hours ago - +13
Click here to check if anything new just came in.
May 11 2012
May 09 2012
March 18 2012
February 24 2012
Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik
Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik (cdn)
February 15 2012
Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik
Rozdział III
Gdy
już dojechał, do swojego domu jak tak można było to nazwać. Przywitała
go służba, a on zaparkował auto w garażu, po czym przykrył je plandeką.
Gdy Wchodził zaczepił go jeden ze służących.
- Dzień dobry panie Freddy.
- Cześć Erwin, coś się stało?
- Nie, wszystko dobrze. - odpowiedział z uśmiechem.
- No wiec o co chodzi?
- Babeczka -tak była nazywana najstarsza służka - kazała mi się zapytać, czy mógłby pan przyjść do niej?
- Wezmę prysznic i przyjdę.
- No właśnie. Prosiła, aby przyszedł pan od razu jak przyjedzie. Powiedziała, że ma coś co może pana zainteresować.
- Wiec chodźmy. A pro po, moja ta tak zwana żona, zapłaciła wam, hmh?
- Przepraszam, ale nie dostaliśmy nic przez cztery miesiące.
-
Nic?! Jak to kurwa nic. Ja już z nią porozmawiam. Przepraszam za nią.
-wyjął portfel z kieszeni,wciągnął kartę kredytową żony i podał
służącemu, mówiąc.- Pin, masz na odwrocie.
-
Możecie zrobić z tymi pieniędzmi wszystko co chcecie, macie moja zgodę. Wyślij Charlesa po zakupy, niech weźmie jakie chce auto z garażu, tylko
nie to z pod plandeki.
- Tak jest! - wykrzyknął szczęśliwy Erwin. - Babeczka jest w piwnicy. Zaprowadzić pana?
- Nie, nie musisz. Możesz odejść.
- Dobrze, już jedziemy na te zakupy, dziękujemy bardzo. - Uśmiechnął się i poszedł.
- Erwin, czekaj no! - wykrzyknął Freddy. - Wróć na chwilę!
Po chwili przybiegł wymęczony sługa. I zdyszany spytał:
- tak panie?
- Jest u was jeszcze ten wielkolud co przyjechał w odwiedziny?
- Tak, ale właśnie chciał dziś wracać.
-
To dwie sprawy. Pierwsza, zapytaj się go czy nie chce tu pracować. A
druga, to kupcie jakieś mocne środki na sen, najlepiej rozpuszczalne w
wodzie. A, i jak byście spotkali moja żonę, to mnie nie ma w domu,
jasne?
- Tak jest. Mogę już odejść?
- Tak, ale nie wydajcie wszystkiego od razu. - uśmiechnął się.
- Dobrze panie. - uśmiechnięty Erwin pobiegł jeszcze szybciej niż przybiegł.
Gdy zszedł z ostatniego schodka, nagle poczuł straszny ból głowy, po chwili ból przeszedł.
- Co tu się dzieje? - pomyślał przez chwilę i poszedł dalej.
W tym momencie, zobaczył przed oczami nagą kobietę z głową kozła. Po chwili obraz ten zniknął, a on przełknął ślinę. W net, stała się jasność, pochodnie wiszące na ścianach zapaliły się, wskazując mu tym drogę do pomieszczenia za dużymi drewnianymi drzwiami. Na których był namalowany krwią pentagram.
- A może to nie dla mnie? Może powinien wrócić? - myśląc to obrócił się do tylu, a pochodnie gasły jedna za druga, i korytarz znów spowiła ciemność.
Był od drzwi, na wyciągnięcie ręki, próbował je wymacać lecz nic z tego. Sama ściana. W tym momencie wszystkie pochodnie się zapaliły, paliły się większym ogniem niż wcześniej. Na końcu korytarza ujrzał starca w narzuconym płaszczu, który szedł w jego stronę. CDN....
Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik cd II rozdziału
Gdy
pies zbliżał się do jego twarzy pyskiem, całe pieprzone życie
przeleciało przed oczami. Widział już te nadlatujące zębiska, gdy nagle
ta bestia zaczęła go lizać swoim także wielkim językiem po całej twarzy.
Freddy zniesmaczony ową sytuacja, spróbował zrzucić psa, lecz ten leżał
na nim cały czas. W tym czasie z domu wyszła, szczupła, wysoka, piękna
długo włosa brunetka, zawołała psa a ten jak potulny baranek zszedł i
wrócił do budy. Gdy Freddy wstał, otrzepał się i spojrzał na swoją
"wybawicielkę" uśmiechnął się do niej szeroko i poszedł w jej stronę
mówiąc:
- A wiec to pani bestia?
- Od razu bestia, przecież Strzyga to spokojna psina. -odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
- To jak pani pies, to czyli też pani dom, czyż nie?
- A właśnie tu się pan myli. - zaprosiła Fredd'ego gestem do środka przy czym mówiąc.
-
To wszystko należy do moich dziadków, wie pan. Robię tu za gospodynie.
Lecz nie daje już rady, wiec doradziłam im sprzedaż tego i kupno czegoś
mniejszego. - uśmiechnęła się.
- Bym zapomniał, nazywam się Freddy Smith. - wraz z ręką którą wyciągnął w kierunku nieznajomej posłał też uśmiech.
- miło mi, ja jestem Nicole, Nicole Davis. - odparła i podała rękę.
- Cała przyjemność po mojej stronie. - odparł, po czym pocałował Nicole w rękę patrząc głęboko w jej duże błękitne oczy.
-
proszę chwilę tam na mnie poczekać, ja zaraz przyjdę. - mówiąc to
wskazała ręką, kuchnię, która znajdowała się na końcu korytarza.
Korytarz
nie był długi, z prawej strony znajdowało się dwoje drzwi, zaś po lewej
schody na górę i jedne drzwi. Gdy szedł przez korytarz, do kuchni
prowadził go zapach pieczonego ciasta. Wyobraził sobie jak dopada się do
tego ciasta i pochłania je całe, popijając zimnym mlekiem. Tak się
przeniósł w krainę wyobraźni, że nie zauważył zamkniętych drzwi zamkniętych drzwi od kuchni i w nie uderzył. W mieszkaniu rozległ się huk.
- co tam się dzieje? - krzyknęła Nicole
-
o cholera. - wyszeptał cicho, po czym złapał się za nos jedną ręką a
druga otworzył drzwi i wszedł krzycząc przy tym - nic, zupełnie nic!
Rozejrzał się po kuchni, na środku stał wielki dębowy stół a dookoła niego
ustawione sześć krzeseł, zauważył dwoje drzwi, jedne były zamknięte na
kłódkę, drugie zaś były otwarte, przez szparę w drzwiach można było
ujrzeć wielkie łóżko, a nad łóżkiem wisiała półka z różnymi seks
zabawkami. Na początku wydało mu to się dziwne, ale po chwili uśmiechnął się, wyobraził sobie panią Davis, która bawi się owymi zabawkami. Dał
ponieść się fantazji przez co tym momencie dopłynęło mu gdzieś za dużo
krwi, i zaczęły go uwierać spodnie w kroku, lecz na jego szczęście
wyobraził sobie najstarsza kobietę z jego służby, dzięki czemu krew
uciekła stamtąd jeszcze szybciej niż przywędrowała. Akurat weszła
Nicole.
- Cena panu, przepraszam, Tobie pasuje? Czy masz jakieś zastrzeżenia, hmh?
- Mi tam pasuje, to co kiedy mogę się wprowadzić? Jutro już? - zapytał podekscytowany.
- Jak jutro? Najwcześniej za tydzień.
- Co? Jak to? Nie można jakoś prędzej?
- Można, jeżeli możesz od tak o. - pstryknęła palcami - załatwić ekipę przeprowadzkowa.
- Nie widzę, mniejszego problemu. - uśmiechnął się. - to na kiedy ma być ta ekipa?
- Skoro tak, to na pojutrze, a teraz muszę Cię przeprosić. Mam kilka spraw do załatwienia
- No ja nie wątpię. - wyszeptał.
- Mówiłeś coś?
- Nie, znaczy tak. O to moja wizytówką, jakby co to proszę dzwonić. - uśmiechnął się, podał wizytówkę i poszedł do auta. Tym razem nie zaatakowała go Strzyga. Spojrzał na zegarek, okazało się, że nie ma go w domu dopiero około trzech godzin. Nie przejął się tym za bardzo, wracając zajechał do baru stojącego przy drodze, załatwił się i zjadł hamburgera. Wrócił z powrotem do auta i pojechał do domu.
February 14 2012
Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik
Pojechał do pierwszego sklepu z materiałami budowlanymi. Kupił kilka rolek taśmy klejącej, kilka metrów sznurka, kołowrotki, bloczki, farbę, koloru czerwonego i czarnego, kilka pędzli, wałek. Gdy sie zapakował do auta, pojechał do miasta w poszukiwaniu nieruchomości do kupienia.
Znalazł mały domek poza miastem, był w dobrym stanie, nie potrzebował remontu. Od razu zadzwonił do właścicieli i umówił się na obejrzenie domu.
Właściciele zgodzili się na ten sam dzień, gdy tylko usłyszeli, że płaci gotówką. Gdy podjechał pod wskazany adres, stał tylko jeden jedno piętrowy dom, i obok szopa. Dom był z drewna, okna nie były za duże, a dach pokrywała czerwona dachówka. Cały teren ogrodzony był drewnianym płotem. Dom wyglądał na zadbany. Szopa nie wyglądała też źle
- Widać, że ktoś trzyma to wszystko za jaja. - pomyślał i wyszedł z auta.
A w około nie było niczego. Ucieszył go taki widok. Gdy wszedł na podwórze, zobaczył budę dla psa, której nie widział wcześniej. Jak zbliżał się do drzwi wejściowych usłyszał warczenie i szczeknięcie. Obrócił głowę w stronę budy, i było już za późno by zareagować, jedyne co zobaczył to wielkiego owczarka Niemieckiego, który właśnie na niego skacze.
- O kurwa! -wykrzyknął tak głośno i przeraźliwie, że wrony z pobliskiego drzewa zerwały sie do ucieczki jakby to one miały być pogryzione przez tego psa.
Owczarek powalił go na ziemię....
CDN....
Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik
- Mam dość tego świata! - pomyślał człowiek. stojący na krańcu dachu wieżowca.
- A może ten świat, ludzie, bóg, mają mnie dosyć i chcą bym to zrobił, zamkną mi wtedy usta. - mówiąc to zrobił dwa kroki do tylu i usiadł. -A może by im tak wszystkim zrobić na złość. Wrócić do domu, pięknej żony, wspaniałych dzieci i do wszystkiego innego, jestem w końcu bogaty. - włożył rękę do kieszeni marynarki, wyjął portfel a z niego fotografie rodzinną. Spojrzał na nią i pomyślał. - Żona, co z tego, że piękna jak śpi z każdym napotkanym mężczyzna , dzieci, wielkie słowo. Nie jestem ich biologicznym ojcem, nie mają szacunku do mnie. - mówiąc to podarł fotografie i wyrzucił skrawki w "przepaść." Nagle coś go tchnęło, wstał, wyjął swojego tableta i zaczął szukać na wielu stronach, w różnych językach jednego hasła : "czarna magia i okultyzm" Czytając na ten temat nie zauważył ja szybko upłynęły dwie godziny. Gdy spojrzał na godzinę. Obudził się jak z jakiegoś snu, wziął rzeczy i zszedł z dachu, zjechał winda na parter a stamtąd na parking i do domu...
Gdy podjechał pod czarną bramę, z kutymi zdobieniami w kształcie róży, mury otaczające pałacyk w którym mieszka, obrośnięte były bluszczem. Z prawej strony pałacu znajdował się cmentarz na którym chowano bliskich jak i służbę. Zaś z lewej strony, stał dom z drewna, ładnie wykończony, było to mieszkanie dla służby. Po wejściu do domu, przywitała go: rodzina z fałszywymi uśmiechami na twarzy, jedynie służba była mu wierna, ponieważ pracuje w jego rodzinie od pokoleń. I była jego rodzinie bardzo wierna. Bez słowa poszedł do swojego gabinetu. Usiadł wygodnie w fotelu, przygotował kilka paczek papierosów, trzy butelki whiskey, włączył laptopa i znów zaczął zagłębiać się w temat. Papieros za papierosem, i kolejne szklanki whiskey. Zasnął na biurku. Gdy się obudził, zobaczył na ekranie laptopu, kobietę, która była całą wysmarowana krwią. Uśmiechnął się do ekranu po czym zamknął laptopa. Wyszedł z biura, zszedł do kuchni, zjadł zimne już śniadanie. Poszedł do łazienki, obmył twarz zimna wodą, poszedł do sypialni, otworzył szafę i wyciągnął ciuchy z swojej młodości, zdjął garnitur a następnie się przebrał. Zaniepokoił się przez chwilę ta cisza w domu, lecz po chwili przypomniał sobie, że rodzina pojechała to teściowej. Spojrzał w lustro, które było na drzwiach od szafy. Gdy się zobaczył powiedział:
- Muszę coś zrobić z tymi włosami. - Zerwał gumkę z włosów, a jego długie ciemne włosy opadły mu za ramiona. Po chwili pomyślał.
- Teraz to wyglądam jak człowiek, a nie przez cały czas w tym pieprzonym garniturze. - Uśmiechnął się do lustra, po czym wyjął czarną torbę z szafy i zszedł do kuchni. Wyciągnął z szafki kilka ostrych noży kuchennych. Schował do torby, i poszedł do garażu. Na końcu długiego garażu, stało auto przykryte plandeką.
Było to jego pierwsze auto w życiu, miał do Niego sentyment, lecz takiemu człowiekowi jak On nie wypadało jeździć czymś takim. Coraz szybciej szedł w stronę swojej "Strzały". Gdy odkrył plandekę, jego oczom ukazał się piękny czarny Ford Mustang. Gdy miał wolny czas to majsterkował przy nim. Wsiadł, włożył kluczyki do stacyjki i odpalił bestie. Wszędzie dookoła zabrzmiał ryk silnika. Otworzył pilotem garaż, torbę położył obok i ruszył w świat. Wreszcie poczuł się szczęśliwy...
OCZYWIŚCIE PRAWA ZASTRZEŻONE!
August 27 2011
August 25 2011
August 22 2011
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...










