Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 11 2012

Pamietny
15:58
Reposted fromsowaaa sowaaa

May 09 2012

Pamietny
18:49
Pamietny
18:39
0219_54ae_500
Reposted fromsamanthamadison samanthamadison

March 18 2012

Pamietny
16:36
8893_d9f0
Reposted fromdyspnea dyspnea

February 24 2012

Pamietny
14:07

Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik

Rozdział IV
- O cholera, co to było? Może to tylko zły sen, i to się nigdy nie zdarzyło. - Mając zamknięte oczy, przejechał jedną dłonią po drugiej w poszukiwaniu sygnetu, nie było go na żadnym z palców. - Chyba to był sen. - odetchnął z ulga, lecz po chwili przypomniała mu się fiolka, szybko sprawdził czy nie ma jej na szyi, nie znalazł niczego. - Czyli to tylko sen. - pomyślał lecz przypomniała mu się scena gdy został zraniony sztyletem. Przejechał ręką po klatce piersiowej i poczuł opatrunek w okolicach serca. W tym momencie poczuł straszliwy ból, zerwał się z łóżka otwierając oczy przy czym krzycząc. 
- Obudził się, idźcie po nią, szybko! 
Po chwili ból ustał.  Rozejrzał się wokoło, ujrzał kilka osób ze służby oraz swoją żonę. 
- Jak się czujesz Kotku? 
- Bywało lepiej. Co się stało? Nie pamiętam niczego. - po chwili pomyślał - Dobre kłamstwo nie jest złe. 
- Służba Cię znalazła nieprzytomnego w swojej piwnicy. Miałeś rozciętą głowę i ranę na klatce piersiowej. Trzeba było ściąć twoje włosy aby można zszyć ta twoja łepetyne. Rana na głowie wiem skąd się znalazła, a ta klatce?
- Potknąłem się i wywróciłem na kawałek szkła, nic wielkiego. 
- Aha, no dobrze Kochany. Ja muszę jechać do kosmetyczki, dzieci pojechały do babci będą za tydzień. Pa. - Pocałowała go w czoło, uśmiechnęła się i poszła. 
- Gdzie jest sygnet i fiolka? 
- Tutaj panie, na stoliku. 
- Dobrze. Ktoś dzwonił albo pisał? 
- Tak, jedną kobieta o jakiejś przeprowadzce coś mówiła o ekipie. 
- I co zrobiłeś? 
- Wysłałem tam ta ekipę, tych co pracują u Jimmiego. Dom już jest gotowy do użytku. 
- To dobrze, dziękuję ci bardzo. - uśmiechnął się. - Na tobie to mogę polegać. Powiedziałeś żonie o tym? 
 - Nie panie. Coś jeszcze? 
- Znasz mnie lepiej niż ona. Tak wezwij mi tu  Erwina. I możesz odejść Martin. 
- Już się robi panie. - służący wyszedł zamykając za sobą drzwi. 
Freddy wziął sygnet, i zaczął mu się przyglądać. Nie był to zwyczajny sygnet, przynajmniej na taki nie wyglądał. Był cały czarny, zamiast oczu kozła były małe czerwone kamienie, założył go. Nie poczuł niczego, więc szybkim ruchem drugiej ręki złapał za fiolkę z czerwonym płynem, powiesił ją na szyi po czym położył głowę na poduszce i czekał na Erwina. Po około dziesięciu minutach, usłyszał pukanie do drzwi. 
- Proszę!- Drzwi otworzyły się z impetem do pokoju wpadł zmachany Erwin.
- Tak panie? 
- Zamknij drzwi i chodź tu. 
Sługa wykonał polecenie i po chwili usiadł przy łóżku Fredd'ego. 
- Dwie sprawy, a może i trzy. Pierwsza, wezwiesz mi tu zaraz Babuszke. Dwa, masz to co kazałem Ci kupić? Trzy, co z tym twoim krewnym, chce tu pracować? No patrz, nawet i czwartą się znalazła. Zadzwoń do mojej żony, i powiedz jej, że pojechałem się zrelaksować i odpocząć do domku nad jeziorem i że będę za kilka dni. Na wszelki wypadek powiedz, że jedziesz ze mną. I powiedz reszczię, że mają się zachowywać jakby tak było, zrozumiano? 
- Niby tak, ale... 
- Jakie znowu ale? 
- Babuszka zmarła, w ten sam dzień co miał się pan z nią spotkać. Ale zostawiła coś dla pana, kazała to panu przekazać. A co do kuzyna, to chce pracować, lecz pojechał po rzeczy i będzie pojutrze. 
 - Co?! Cholera, no nic. Szkoda starowinki. Resztę już załatwisz? A i przynieś mi to. 
- Tak, tak. Już się robi. 
- Tylko zamknij drzwi za sobą, i zanieś wszystko do pokoju obok sypialni. 
- Już się robi! 
Gdy młodzieniec wyszedł, Freddy wstał, poprawił pościel, ogarnął w pokoju i poszedł do sypialni. Wyciągnął torbę z szafy, spakował kilka rzeczy dla pozoru, otworzył mała szufladę i wyciągnął z niej kilka par kajdanek, schował do torby, która zaniósł do pokoju obok po czym poszedł do łazienki wziąć prysznic. Gdy wyszedł Erwin właśnie skończył nosić rzeczy. 
- Erwin! Chodź tu. 
- Tak? Już wszystko przyniosłem. 
- Teraz tak, idź do garażu, podejdz do auta pod plandeką i wyciągnij z niego czarną torbę i ją tu przynieś. Szybko. 
Chłopak nic nie odpowiedział tylko pobiegł. Freddy poszedł do pokoju, przebrał się, wyjął butelkę whiskey z barku i się napił prosto z butelki. 
- Uwielbiam to. - szepnął. 
W tym momencie wbiegl Erwin z czarną torbą mówiąc. - Pańska żona dzwoniła, kazała otworzyć i przygotować szampana w sypialni. Za niedługo tu będzie z jakimiś gośćmi. 
- Dobrze, dziękuję za informacje, zrób to lecz do szampana dosyp środki na sen, i to dość sporo. Później całą służbę weź do waszego domu, macie nie wychodzić dopóki nie zadzwonie i powiem, że można. Czy wyraziłem się jasno? 
- Tak jest! 
- I to mi się podoba, wykonać. - po tych słowach chłopak wyszedł z pokoju. - No, i tacy ludzie mi się podobają, nie pyta po co, dlaczego, tylko robi. 
Przez chwilę było słychać chodzenie a wręcz bieganie służącego wykonującego polecenia. 
Gdy usłyszał, że drzwi od domu się zamykają, zasłonił rolete, wziął laptopa i położył się na łóżko, z uśmiechem na twarzy włączył laptop i pomyślał. - Przydał się ten monitoring domu do czegoś, szczególnie w sypialni. Na szczęście do materiałów z pokojów nikt nie ma dostępu. 
- zamknął oczy i zasnął. Śniła mu się tylko jedna rzecz, starzec który mówił : 
- Freddy, nie bój się, wypij zawartość a później się zabaw. 
Cały czas w kółko ten sam sen. Po jakimś czasie obudził go dźwięk nadjeżdżających aut. Wszystko dookoła spowijała ciemność, a zegar wybił 23.30. Przetarł oczy, i na ekranie monitora zauważył obraz z kamery nad bramą, wjeżdżające dwa auta. Pierwsze to było jego żony a drugiego pojazdu nawet nie kojarzył. Samochody zaparkowały przed schodami do domu. Z pierwszego wysiadła jego żona, zaś z drugiego dwie kobiety. Uśmiechnął się do monitora i śledził ich każdy ruch. Po chwili czasu znalazły się w sypialni tuż obok niego. Jego żona miała na nogach czarne kabaretki od których szły paski do pasa, krótką czarną spódniczkę z pod której wystawała jej krągła pupa. A na górze miała zwykła koszule w kratę i jej długie brązowe włosy opadały swobodnie na ramiona i piersi. Jedna z koleżanek, blondynka miała czarne leginsy, które bardzo dobrze wyeksponowały jej zgrabne nogi jak i tyłek, górę zakrywała tunika w panterkę, która była dość obcisła dzięki czemu można było zobaczyć jej duże jędrne piersi a w ręku trzymała torbę. Zaś trzecia która była brunetką była już tylko w krótkiej spódniczce i czerwonym staniku na który opadały jej włosy. 
- A się będzie tam działo.- pomyślał i oglądał dalej. 
Na początku wypiły po dwie lampki szampana i przeniosły się na łóżko. Tylko brunetką nic nie piła. Jego żona zaczęła się całować z brunetką, rozpięła jej stanik i rzuciła gdzieś na podłogę. Blondynka usiadła na fotel i obserwowała. Brunetka się położyła, żona zaczęła ją całować po szyi, jej ręce masowały piersi, zaczęła ją lizać po szyi, schodziła coraz niżej, lizała ja po sutku a jedną ręką zeszła niżej, wsunela ją pod spódniczkę i majtki. Z początku jeździła jednym palcem po łechtaczce.
Brunetka prężyła swoje ciało z podniecenia jęcząc przy tym. Po chwili zaprzestała, zsunęła jej spódniczkę wraz z czerwono-czarnymi majtkami z koronki, po czym zaczęła ją całować po wewnętrznej stronie uda jednej nogi, gdy była w pobliżu wilgotnej już, cipki "przeskoczyła" na druga nogę, lecz jak zatrzymała się przy niej, musnęła ją lekko językiem po łechtaczce, "rzuciła" biodrami, gdy ją lizała brunetką jęczała z podniecenia i spoglądała na blondynkę która właśnie się rozbierała. W tym czasie jęknęła głośno, ponieważ Akita(żona Fredd'ego) włożyła jej dwa palce, poruszała nimi, wyjmowała i wkładała je bardzo szybko, cały czas liżąc ją. Tatiana(brunetka) położyła się niżej widząc, że naga Nicole (blondynkę) zmierza w ich stronę. Nicole usiadła na twarz Tatianie, ona zaczęła ją lizać. Akita wstała, poszła do torby, wyciągnęła sztucznego penisa przyczepionego do paska, założyła go i wróciła na łóżko, przy czym weszła gwałtownie w mokra cipkę Tatiany, ta aż krzyknęła, Nicole zrobiła to samo co Akita lecz włożyła penisa Tatianie do ust, wkładała całego, podduszając ją w ten sposób. Tatiana nie mogła już nawet krzyczeć, zrobiła się cała czerwona. Dziewczyny na chwilę przestały, usiadły tak, że brunetka była między nimi i zaczęły się całować we trzy. Po chwili Akita wraz z Nicole ziewnęły, położyły się i zasneły. Podniecona, rozpalona, mokra Tatiana, poszła do torby z której wyciągnęła wibrator, położyła się na łóżku i zaczęła się zabawiać nim. 
Fredd'emu jak to facetowi spodobało się to, postanowił to wykorzystać i pójść tam. Wstał z łóżka, wziął sześć par kajdanek i poszedł. Wszedł cicho do pokoju, zobaczył jak wszystkie trzy śpią. Wiedział, że brunetka nie piła więc musiał uważać. Przypiąl ją do łóżka, bez najmniejszych problemów.
 Akitę i Nicole przeniósł delikatnie do pokoju obok i przykul do łóżka. Wrócił do Tatiany. Zaczął ją całować w usta, ta przekonana, że to dziewczyny współpracowała z nim. Chciała ruszyć rękoma, gdy się zorientowała, że jest to nie możliwe, otworzyła oczy, gdy go zobaczyła krzyknęła. Szybko zatkał jej usta dłonią i powiedział. 
- Jestem Freddy, mąż Akity, nie bój się. Teraz zabiore rękę, ale masz nie krzyczeć, jasne? 
Wymruczała coś, co brzmialo jak "dobrze". Gdy zabrał rękę, kobieta leżała cicho. 
- Dobra dziewczynka. Jak masz na imię, hmh? 
- Tatiana, Akita mówiła o Tobie sporo. 
- Ładne imię. No co ty nie powiesz, a mówiła Ci jak się pieprzy z każdym? 
- Dziękuję. Nie mówiła, ja to widziałam. 
- Co? Jak to? 
- No bo widzisz, twoja żona wraz z innymi kobietami lubiącymi seks, założyły taki klub, dla bogatych mężatek.
 - A to ciekawe, no popatrz. 
- A ty co, też zdradzasz swojego męża jak tamta suka? 
- Nie, nie mam męża. Ale chętnie bym to zrobiła. - ugryzła dolną warge i się uśmiechnęła. 
- Tak, to świetnie bo ja też mam ochotę. - Zdjął z siebie szybko ubranie, położył się na Tatianie, spojrzał jej w oczy i w nią wszedł. Robił to szybko, dziewczyna, zagryzała wargi, jęczała z rozkoszy, łapał ją za piersi, ściskał jej sutki. 
- Odkuj mnie, proszę. Nie pożałujesz. 
- To się zaraz okaże. - sięgnął do kieszeni w spodniach, wyciągnął kluczyk i odkuł Tatiane, a kajdanki położył na ziemię. 
- Połóż się wygodnie na plecach. 
- Już się robi. - zszedł z Tatiany, położył się na plecach i obserwował co zaraz się stanie. 
Kobieta zaczeła mu lizać sutki, schodziła w dół, gdy doszła do penisa, wzięła go do ust i złapała ręką, lizała żołędzia, po chwili przeskoczyła na jądra, brała je do ust, lizała lecz wróciła szybko do penisa. Mając go w ustach jeździła po nim językiem. Po około 30 minutach przestała, po czym Freddy  powiedział: 
- Połóż głowę na łóżko i się wypnij. 
Gdy to zrobiła wszedł w jej cipke, a palcami jednej ręki jedził po jej łechtaczce, robił to szybko i mocno, Tatiana ściskała pościel i jęczała. Uprawiali seks przez około jeszcze dwóch godzin, w różnych pozycjach, na koniec doszedł w niej, ona go odepchnela i wzięła go jeszcze do buzi, po wylizaniu, powiedziała: 
- Chodź weźmiemy prysznic i położymy się spać. 
- Bardzo chętnie. 
Po prysznicu położyli się do łóżka i zasneli wtuleni w swoje nagie ciała. 
Tatiana obudziła się jako pierwsza, wstała nie budząc partnera. Ubrała się, napisała krtótki list który zostawiła na komodzie i wyszła.
 Freddy się obudził, miejsce obok było już chłodne. Jedynie unosił się zapach jej perfum. Przejrzał się w lustrze, wyciągnął, spojrzał na fiolkę i powiedział: 
- A co mi szkodzi. - Odkręcił fiolkę, i wypił całą zawartość za jednym razem. Nie miało to wcale smaku, zapachu, jedynie miało kolor krwistą czerwień. Po wypiciu, upadł na ziemię, zwijał się z bólu. Po jakiś 10 minutach wszystko przeszło. Wstał, przejrzał się w lustrze, wyglądał inaczej, nagle jego mięśnie zaczęły rosnąć, czuł się wyśmienicie, pełen energii. 
- Dawno się tak dobrze nie czułem. - Nie podejrzewał ani się nie zastanawiał dlaczego tak jest. 
Poszedł do pokoju obok. 
- Freddy? Co ty tu robisz? Wyglądasz inaczej, o wiele lepiej. 
- Co ja tu robię? Mieszkam, a ty co? Widziałem co tu się działo. Wasze "zabawy" w sypialni, nie powiem podobało mi się. Ale najbardziej dziki seks z Tatianą. 
- Miało cię nie być. Skąd wiedziałeś? Jak mogłeś mnie zdradzić? 
- Zapomniałas już, o kamerach? Jak ja mogłem ciebie? Ty lepiej się już nie odzywaj, wiem ile razy ty mnie zdradziłaś. 
- O cholera... Za każdym razem to widziałeś? 
- Tak, lecz gdy mnie nie było obraz nagrywał się na mój laptop. - podszedł do torby, wyjął noże, i podszedł do łóżka.  - Twoja koleżanka jeszcze śpi, więc... 
- Więc co? - spytała przestraszona. 
- Nie bój się, chce się napić tylko. Zamknij oczy. - podszedł do żony, odkuł jej jedną rękę, i naciął na żyle. Krew zaczęła się sączyć, przybliżył do rany usta i zaczął swoją ucztę. Gdy już krew nie leciała, zrobił kolejne nacięcie i pił znów. Akita jęczała z bólu. Po chwili Freddy poczuł ból dwóch zębów. Strasznie go bolało, po chwili pomacał je językiem i poczuł dwa ostre i dłuższe niż normalne, kły. 
Zaśmiał się złowrogo po czym oblizał usta z resztek krwi, i podszedł do łóżka. Akita patrzyła na niego z przerażeniem. Nachylił się do jej ucha i wyszeptał: 
- To dla naszego wspólnego dobra. - wgryzł się w jej szyję, wyprężyła swoje ciało, jękneła. A jej ciało podtrzymywane przez męża, delikatnie opadło na łóżko. Gdy krew zrobiła się chłodna  przełknął z lekkim nie smakiem.  
- Zimna krew, jeszcze gorsza od ciepłej wódki. - Spojrzał na Nicole, która leżała naga, popatrzył na jej jędrne piersi.
Odkuł była żonę, już byłą. Zdjął ją z łóżka, a Nicole przypiąl do rogów łóżka. 
Położył się na nią, zaczął lizać jej sutki, gryźć je, dotykać. Po chwili wszedł w nią, a ona jakby wyrwana ze snu, obudziła się, ze zdziwieniem w oczach. 
- Kim jesteś? - mówiła jecząc czasem. 
- Jestem mężem Akity. - przestał na chwilę. 
- Freddy? 
- No dokładnie. 
- Ale dlaczego ją zdradzasz i dlaczego jestem przykuta? 
- Nie zdradzam, bo nie da się zdradzić martwej osoby. - Zaśmiał się. - a przykuta jestes, ponieważ sama chciałaś bym to zrobił. 
- Jak to martwa? Co się stało? 
- Jakby to powiedzieć, straciła dużo płynów. - uśmiechnął się. 
- Co? - rozejrzała się, i zobaczyła noże na komodzie. - Zabiłeś ją! Ty draniu, ona cię kochała. 
- Tak, tak. Pieprząc się z każdym? Było wam przyjemnie w klubie?
 - Skąd wiesz o klubie?! Pewnie ta suka Tatiana ci powiedziała. Wiesz, co nie żałowałyśmy tych zdrad. 
- To się zaraz okaże. - Wszedł w jej cipke, zaczął to robić bardzo mocno, jęczała z bólu. Odpiął ją, obrócił na na brzuch. 
- Wypnij się! 
- A jak nie, to co mi zrobisz? 
- A to. - podniósł szybko nóż z podłogi, i zrobił cięcie na plecach. Krzyknęła z bólu. 
- Już, zrobię wszystko. - wypieła się, i w sercu modliła się, aby to się skończyło. 
- Skoro tak lubisz wibrator w cipce, to zobaczymy czy lubisz w dupie. - zlizał krew z rany. 
- Proszę, rób wszystko, tylko nie to. Proszę. - z jej oczu poleciały łzy. 
- Za późno. - włożył jej penisa w pupe, bez żadnego pieszczenia się, wszedł cały, i robił to tak gwałtownie i mocno, że kobieta zaczęła płakać i krzyczeć z bólu. 
 - Zamknij się! - zrobił szybki ruch ręką i poderżnął jej gardło. Krew trysneła, na łóżko, ścianę oraz okna. - uwielbiam tą, tą cmentarna ciszę! - zaczął się śmiać jak szalony. 
Po chwili, wyszedł z pokoju, wziął prysznic. Poszedł do kuchni, zabrał substancje łatwo palne, trochę alkoholu, wyniósł wszystko co ważniejsze z pokoju po czym, rozlał wszystko, zaśmiał się, rzucił zapałkę i patrzył jak zaczyna się rozpalać. Uśmiechnął się i poszedł się ubrać. Gdy to zrobił zadzwonił do Erwina. 
- Jak coś to możecie przyjść. Ja wyjedźam, nie wiem kiedy wrócę. 
- Dzień dobry, dobrze panie. Zabrał wszystko co potrzebne, poszedł do garażu wsiadł do Forda, i pojechał...
Pamietny
13:56

Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik (cdn)

Rozdział III
 Gdy podszedł do Fredd'ego, wyglądał mizernie, był strasznie chudy, zgarbiony, z pod kaptura nie można było zobaczyć Jego twarzy, wystawała tylko długa siwa broda. Freed'y chciał coś powiedzieć i się poruszyć lecz nie był w stanie. Coś albo ktoś na to mu nie pozwalało. Starzec złapał go swoją chuda ręką, uderzył o ścianę i zaczął dusić trzymając go w powietrzu, po chwili przemówił, a jego głos, był nie ludzki, straszny i bardzo wysoki. 
- Nie masz już odwrotu, jesteś mi potrzebny do mojego planu. A na pamiątkę będziesz miał to. -starzec sięgnął jedną ręką pod płaszcz, wyciągnął sztylet, rozciął mu koszule i koszulkę, po czym zadał cięcie, na wysokości serca. I wypuścił go. 
Freed'y uderzył o ziemię jak worek ziemniaków.
Starzec spojrzał na niego i rzekł: 
- A to na wypadek jakbyś potrzebował pomocy. - w tym momencie machnął ręką, a na palcu Freed'ego pojawił się sygnet z głową kozła, a na szyi fiolka z czerwonym płynem. Nieznajomy zniknął w ciemnym korytarzu. Freddy, nie wiedział co się dzieje. Nie czuł niczego, wstał lecz od razu upadł, uderzył głową o ziemię i stracił przytomność. 

February 15 2012

Pamietny
11:48

Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik

Rozdział III

Gdy już dojechał, do swojego domu jak tak można było to nazwać. Przywitała go służba, a on zaparkował auto w garażu, po czym przykrył je plandeką. Gdy Wchodził zaczepił go jeden ze służących.
- Dzień dobry panie Freddy.
- Cześć Erwin, coś się stało?
- Nie, wszystko dobrze. - odpowiedział z uśmiechem.
- No wiec o co chodzi?
- Babeczka -tak była nazywana najstarsza służka - kazała mi się zapytać, czy mógłby pan przyjść do niej? 
- Wezmę prysznic i przyjdę.
- No właśnie. Prosiła, aby przyszedł pan od razu jak przyjedzie. Powiedziała, że ma coś co może pana zainteresować. 
- Wiec chodźmy. A pro po, moja ta tak zwana żona, zapłaciła wam, hmh? 
- Przepraszam, ale nie dostaliśmy nic przez cztery miesiące.
- Nic?! Jak to kurwa nic. Ja już z nią porozmawiam. Przepraszam za nią. -wyjął portfel z kieszeni,wciągnął kartę kredytową żony i podał służącemu, mówiąc.- Pin, masz na odwrocie.

- Możecie zrobić z tymi pieniędzmi wszystko co chcecie, macie moja zgodę. Wyślij Charlesa po zakupy, niech weźmie jakie chce auto z garażu, tylko nie to z pod plandeki.
- Tak jest! - wykrzyknął szczęśliwy Erwin. - Babeczka jest w piwnicy. Zaprowadzić pana?
- Nie, nie musisz. Możesz odejść. 
- Dobrze, już jedziemy na te zakupy, dziękujemy bardzo. - Uśmiechnął się i poszedł.
- Erwin, czekaj no! - wykrzyknął Freddy. - Wróć na chwilę!
Po chwili przybiegł wymęczony sługa. I zdyszany spytał:
- tak panie? 
- Jest u was jeszcze ten wielkolud co przyjechał w odwiedziny?
- Tak, ale właśnie chciał dziś wracać.
- To dwie sprawy. Pierwsza, zapytaj się go czy nie chce tu pracować. A druga, to kupcie jakieś mocne środki na sen, najlepiej rozpuszczalne w wodzie. A, i jak byście spotkali moja żonę, to mnie nie ma w domu, jasne? 
- Tak jest. Mogę już odejść?
- Tak, ale nie wydajcie wszystkiego od razu. - uśmiechnął się. 
- Dobrze panie. - uśmiechnięty Erwin pobiegł jeszcze szybciej niż przybiegł.

- Ciekawe co ta staruszka może mieć? - pomyślał sobie. - zaraz się przekonany. - myśląc to, otworzył drzwi od piwnicy. Idąc po schodach, widział różne symbole narysowane na czarnych ścianach. Po chwili skojarzył sobie owe symbole do tych, które widział w internecie. Ciekawość wraz ze strachem rosła proporcjonalnie do ilości schodów, które mu zostały do pokonania. 
Gdy zszedł z ostatniego schodka, nagle poczuł straszny ból głowy, po chwili ból przeszedł. 
- Co tu się dzieje? - pomyślał przez chwilę i poszedł dalej. 
W tym momencie, zobaczył przed oczami nagą kobietę z głową kozła. Po chwili obraz ten zniknął, a on przełknął ślinę. W net, stała się jasność, pochodnie wiszące na ścianach zapaliły się, wskazując  mu tym drogę do pomieszczenia za dużymi drewnianymi drzwiami. Na których był namalowany krwią pentagram. 
- A może to nie dla mnie? Może powinien wrócić? - myśląc to obrócił się do tylu, a pochodnie gasły jedna za druga, i korytarz znów spowiła ciemność.
Był od drzwi, na wyciągnięcie ręki, próbował je wymacać lecz nic z tego. Sama ściana. W tym momencie wszystkie pochodnie się zapaliły, paliły się większym ogniem niż wcześniej. Na końcu korytarza ujrzał starca w narzuconym płaszczu, który szedł w jego stronę. CDN....
Pamietny
11:46

Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik cd II rozdziału

Gdy pies zbliżał się do jego twarzy pyskiem, całe pieprzone życie przeleciało przed oczami. Widział już te nadlatujące zębiska, gdy nagle ta bestia zaczęła go lizać swoim także wielkim językiem po całej twarzy. Freddy zniesmaczony ową sytuacja, spróbował zrzucić psa, lecz ten leżał na nim cały czas. W tym czasie z domu wyszła, szczupła, wysoka, piękna długo włosa brunetka, zawołała psa a ten jak potulny baranek zszedł i wrócił do budy. Gdy Freddy wstał, otrzepał się i spojrzał na swoją "wybawicielkę" uśmiechnął się do niej szeroko i poszedł w jej stronę mówiąc:
- A wiec to pani bestia?
- Od razu bestia, przecież Strzyga to spokojna psina. -odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. 
- To jak pani pies, to czyli też pani dom, czyż nie?
- A właśnie tu się pan myli. - zaprosiła Fredd'ego gestem do środka przy czym mówiąc.
- To wszystko należy do moich dziadków, wie pan. Robię tu za gospodynie. Lecz nie daje już rady, wiec doradziłam im sprzedaż tego i kupno czegoś mniejszego. - uśmiechnęła się. 
- Bym zapomniał, nazywam się Freddy Smith. - wraz z ręką którą wyciągnął w kierunku nieznajomej posłał też uśmiech. 
- miło mi, ja jestem Nicole, Nicole Davis. - odparła i podała rękę. 
- Cała przyjemność po mojej stronie. - odparł, po czym pocałował Nicole w rękę patrząc głęboko w jej duże błękitne oczy.
- proszę chwilę tam na mnie poczekać, ja zaraz przyjdę. - mówiąc to wskazała ręką, kuchnię, która znajdowała się na końcu korytarza.
Korytarz nie był długi, z prawej strony znajdowało się dwoje drzwi, zaś po lewej schody na górę i jedne drzwi. Gdy szedł przez korytarz, do kuchni prowadził go zapach pieczonego ciasta. Wyobraził sobie jak dopada się do tego ciasta i pochłania je całe, popijając zimnym mlekiem. Tak się przeniósł w krainę wyobraźni, że nie zauważył zamkniętych drzwi zamkniętych drzwi od kuchni i w nie uderzył. W mieszkaniu rozległ się huk.
- co tam się dzieje? - krzyknęła Nicole
- o cholera. - wyszeptał cicho, po czym złapał się za nos jedną ręką a druga otworzył drzwi i wszedł krzycząc przy tym - nic, zupełnie nic!
Rozejrzał się po kuchni, na środku stał wielki dębowy stół a dookoła niego ustawione sześć krzeseł, zauważył dwoje drzwi, jedne były zamknięte na kłódkę, drugie zaś były otwarte, przez szparę w drzwiach można było ujrzeć wielkie łóżko, a nad łóżkiem wisiała półka z różnymi seks zabawkami. Na początku wydało mu to się dziwne, ale po chwili uśmiechnął się, wyobraził sobie panią Davis, która bawi się owymi zabawkami. Dał ponieść się fantazji przez co tym momencie dopłynęło mu gdzieś za dużo krwi, i zaczęły go uwierać spodnie w kroku, lecz na jego szczęście wyobraził sobie najstarsza kobietę z jego służby, dzięki czemu krew uciekła stamtąd jeszcze szybciej niż przywędrowała. Akurat weszła Nicole.

- Cena panu, przepraszam, Tobie pasuje? Czy masz jakieś zastrzeżenia, hmh? 
- Mi tam pasuje, to co kiedy mogę się wprowadzić? Jutro już? - zapytał podekscytowany.
- Jak jutro? Najwcześniej za tydzień. 
- Co? Jak to? Nie można jakoś prędzej?
- Można, jeżeli możesz od tak o. - pstryknęła palcami - załatwić ekipę przeprowadzkowa.
- Nie widzę, mniejszego problemu. - uśmiechnął się. - to na kiedy ma być ta ekipa? 
- Skoro tak, to na pojutrze, a teraz muszę Cię przeprosić. Mam kilka spraw do załatwienia
- No ja nie wątpię. - wyszeptał.
- Mówiłeś coś? 
- Nie, znaczy tak. O to moja wizytówką, jakby co to proszę dzwonić. - uśmiechnął się,  podał wizytówkę i poszedł do auta. Tym razem nie zaatakowała go Strzyga. Spojrzał na zegarek, okazało się, że nie ma go w domu dopiero około trzech godzin. Nie przejął się tym za bardzo, wracając zajechał do baru stojącego przy drodze, załatwił się i zjadł hamburgera. Wrócił z powrotem do auta i pojechał do domu.

February 14 2012

Pamietny
20:53

Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik

Rozdział II
Pojechał do pierwszego sklepu z materiałami budowlanymi. Kupił kilka rolek taśmy klejącej, kilka metrów sznurka, kołowrotki, bloczki, farbę, koloru czerwonego i czarnego, kilka pędzli, wałek. Gdy sie zapakował do auta, pojechał do miasta w poszukiwaniu nieruchomości do kupienia.
Znalazł mały domek poza miastem, był w dobrym stanie, nie potrzebował remontu. Od razu zadzwonił do właścicieli i umówił się na obejrzenie domu. 
Właściciele zgodzili się na ten sam dzień, gdy tylko usłyszeli, że płaci gotówką. Gdy podjechał pod wskazany adres, stał tylko jeden jedno piętrowy dom, i obok szopa. Dom był z drewna, okna nie były za duże, a dach pokrywała czerwona dachówka. Cały teren ogrodzony był drewnianym płotem. Dom wyglądał na zadbany. Szopa nie wyglądała też źle
- Widać, że ktoś trzyma to wszystko za jaja. - pomyślał i wyszedł z auta. 
A w około nie było niczego. Ucieszył go taki widok. Gdy wszedł na podwórze, zobaczył budę dla psa, której nie widział wcześniej. Jak zbliżał się do drzwi wejściowych usłyszał warczenie i szczeknięcie. Obrócił głowę w stronę budy, i było już za późno by zareagować, jedyne co zobaczył to wielkiego owczarka Niemieckiego, który właśnie na niego skacze. 
- O kurwa! -wykrzyknął tak głośno i przeraźliwie, że wrony z pobliskiego drzewa zerwały sie do ucieczki jakby to one miały być pogryzione przez tego psa.
Owczarek powalił go na ziemię....
CDN....
Pamietny
20:49

Przebudzenie - autor - Bartłomiej Kormak Wójcik

Rozdział I
- Mam dość tego świata! - pomyślał człowiek. stojący na krańcu dachu wieżowca. 
- A może ten świat, ludzie, bóg, mają mnie dosyć i chcą bym to zrobił, zamkną mi wtedy usta. - mówiąc to zrobił dwa kroki do tylu i usiadł. -A może by im tak wszystkim zrobić na złość. Wrócić do domu, pięknej żony, wspaniałych dzieci i do wszystkiego innego, jestem w końcu bogaty. - włożył rękę do kieszeni marynarki, wyjął portfel a z niego fotografie rodzinną. Spojrzał na nią i pomyślał. - Żona, co z tego, że piękna jak śpi z każdym napotkanym mężczyzna , dzieci, wielkie słowo. Nie jestem ich biologicznym ojcem, nie mają szacunku do mnie. - mówiąc to podarł fotografie i wyrzucił skrawki w "przepaść." Nagle coś go tchnęło, wstał, wyjął swojego tableta i zaczął szukać na wielu stronach, w różnych językach jednego hasła : "czarna magia i okultyzm" Czytając na ten temat nie zauważył ja szybko upłynęły dwie godziny. Gdy spojrzał na godzinę. Obudził się jak z jakiegoś snu, wziął rzeczy i zszedł z dachu, zjechał winda na parter a stamtąd na parking i do domu...
Gdy podjechał pod czarną bramę, z kutymi zdobieniami w kształcie róży, mury otaczające pałacyk w którym mieszka, obrośnięte były bluszczem. Z prawej strony pałacu znajdował się cmentarz na którym chowano bliskich jak i służbę. Zaś z lewej strony, stał dom z drewna, ładnie wykończony, było to mieszkanie dla służby. Po wejściu do domu, przywitała go: rodzina z fałszywymi uśmiechami na twarzy, jedynie służba była mu wierna, ponieważ pracuje w jego rodzinie od pokoleń. I była jego rodzinie bardzo wierna. Bez słowa poszedł do swojego gabinetu. Usiadł wygodnie w fotelu, przygotował kilka paczek papierosów, trzy butelki whiskey, włączył laptopa i znów zaczął zagłębiać się w temat. Papieros za papierosem, i kolejne szklanki whiskey. Zasnął na biurku. Gdy się obudził, zobaczył na ekranie laptopu, kobietę, która była całą wysmarowana krwią. Uśmiechnął się do ekranu po czym zamknął laptopa. Wyszedł z biura, zszedł do kuchni, zjadł zimne już śniadanie. Poszedł do łazienki, obmył twarz zimna wodą, poszedł do sypialni, otworzył szafę i wyciągnął ciuchy z swojej młodości, zdjął garnitur a następnie się przebrał. Zaniepokoił się przez chwilę ta cisza w domu, lecz po chwili przypomniał sobie, że rodzina pojechała to teściowej. Spojrzał w lustro, które było na drzwiach od szafy. Gdy się zobaczył powiedział:
- Muszę coś zrobić z tymi włosami. - Zerwał gumkę z włosów, a jego długie ciemne włosy opadły mu za ramiona. Po chwili pomyślał.
- Teraz to wyglądam jak człowiek, a nie przez cały czas w tym pieprzonym garniturze. - Uśmiechnął się do lustra, po czym wyjął czarną torbę z szafy i zszedł do kuchni. Wyciągnął z szafki kilka ostrych noży kuchennych. Schował do torby, i poszedł do garażu. Na końcu długiego garażu, stało auto przykryte plandeką.
Było to jego pierwsze auto w życiu, miał do Niego sentyment, lecz takiemu człowiekowi jak On nie wypadało jeździć czymś takim. Coraz szybciej szedł w stronę swojej "Strzały". Gdy odkrył plandekę, jego oczom ukazał się piękny czarny Ford Mustang. Gdy miał wolny czas to majsterkował przy nim. Wsiadł, włożył kluczyki do stacyjki i odpalił bestie. Wszędzie dookoła zabrzmiał ryk silnika. Otworzył pilotem garaż, torbę położył obok i ruszył w świat. Wreszcie poczuł się szczęśliwy...
Pamietny
20:42
8856_d1a2
Gdy jestem na cmentarzu, wszystko dookoła mnie spowija ciemność. Gdzieniegdzie widać zarysy nagrobków i palące się znicze, czasami można usłyszeć szmer zrobiony przez jakieś małe zwierzę.  Lecz to mi nie przeszkadza wręcz przeciwnie, pozwala odpocząć i pomyśleć. Ta tak zwana "grobowa cisza" jest ucieczka od świata.
Pamietny
20:40
8846_8072
Teraz gdy chodzę tutaj sam, nikogo ze mną nie ma, prócz sterty gnijących ciał. Ciało za ciałem, ciągnę je ku innym - ułożonych w pentagram. Teraz tylko odrobina krwi i zaklęć. I zacznie się to na co wszyscy czekaliśmy. Po ostatnich słowach zaklęcia, nastąpiła ciemność. Ze środka pentagramu wyłonił się On wraz z zastępami piekielnej armii. On na czele, na tronie z kości ludzi wierzących w ukrzyżowanego bałwana. Nikt się niczego nie spodziewa. Gdy można było usłyszeć dzięk rogów i bębnów, oznaczało to tylko jedno. Prawowity władca w końcu wrócił po to co jego.
Reposted byScatty92 Scatty92
Pamietny
20:38
8812_c38a
Mam ochotę sie przejść, na tamtą stronę i już nigdy nie wracać. Zostawić ten zafajdany świat daleko za plecami. Nie martwić sie niczym, jak kiedyś. Nie mieć żadnych problemów, zobaczyć tych wszystkich którym sie poszczęściło i trafili tam przede mną. Może właśnie dziś będę miał ten zaszczyt by mieć darmowy bilet w jedną stronę.
Pamietny
20:38
8803_8b4d
Pytasz mnie kim jestem i oczekujesz konkretnej odpowiedzi. A gdybym ja zadał Ci takie pytanie to nie potrafiłbys mi na nie odpowiedzieć. Ja jestem ten, który oczekuje przyjścia pana Mroku, ten, który gardzi innymi, bawi się nimi i wplątuje w różne swoje gry, ja to ten, który niesie wrogom śmierć i zapomnienie. 
Reposted byScatty92 Scatty92
Pamietny
20:37
8794_ccf0
Mój własny pogrzeb. Widzę ludzi do około, widzę swego, mrocznego anioła, zaraz złapie Go za rękę i będę ponad tym wszystkim, polecę wysoko gdzie zwykły śmiertelnik nie stąpa nogą. Widzę cały świat z góry, zaczynamy dawać nura w dół, coraz bliżej ziemi, uderzamy w nią lecz przenikamy, lecimy tak długo, nagle. Wielka ciemność przed mymi oczami, widzę czerwoną poświatę, nad istotą, która siedzi na tronie, wygląda jak my, lecz nie jest On człowiekiem. Gdy przemówił, cały się trząsłem. Po Jego krótkim monologu. Odlecieliśmy, wróciłem to początku mojej podróży. Nagle otworzyłem oczy, bylem w kaplicy cmentarnej, gdzie była odprawiana msza za moja duszę. Zaśmiałem się głośno, wstałem. Ludzie nie wierzyli, mdleli. Wyszedłem stamtąd i poszedłem robić to co powinienem...
OCZYWIŚCIE PRAWA ZASTRZEŻONE!
Reposted byScatty92 Scatty92
Pamietny
20:35
WRACAM!

August 27 2011

Pamietny
15:31
7208_1b0f_500
Reposted fromBambarylke Bambarylke

August 25 2011

Pamietny
08:18
6041_1f13
Reposted frompseudopodia pseudopodia

August 22 2011

Pamietny
11:48
Pamietny
11:47
- Jeżeli uda się pokochać choć jedną osobę, to życie ma sens. Nawet, jeśli nie można być z tym człowiekiem.
— Haruki Murakami - "1Q84"
Reposted fromwhy why viaCuukierek Cuukierek
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.